wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 24

-Co ty na to, aby skompromitować rudego?...”

-Proszę? – spytała się zdziwiona.
Chłopak z cynicznym uśmieszkiem na twarzy pokazał jej zdjęcia. Ku jego zdziwieniu, Hermiona zaczęła się głośno śmiać. Na jej twarzy malowało się lekkie zdziwienie, ale przede wszystkim - rozbawienie.
-Dobrze słyszałaś. Czas… Na zabawę – również się zaśmiał. W głowie miał już plan jak to wszystko rozegrać. – Leć się ubrać. Nie, żeby mi się ten strój nie podobał - mruknął pod nosem, łapiąc w dwa palce jej satynową piżamę. 
Kobieta prychnęła i poszła do siebie. Wróciła po chwili ubrana. On też był już przebrany.
-To idziemy? – Przeciągnęła się. Zauważyła, że Dracon przygląda jej się, chłonąc każdy zakątek jej ciała. Odchrząknęła.
-Co? – odezwał się zdezorientowany.
-Nic. Chodź już. – Pociągnęła go za sobą i zeszli na dół. 
Ruszyli w stronę stołu nauczycieli, lecz przy nim nikogo nie było. Może to nawet i lepiej. Chłopak ruchem różdżki rozłożył projektor i wyciągnął skaner.
-Uwaga, uwaga! Prosimy o uwagę! 
Nikogo już nie dziwił fakt, że Hermiona i Smok przebywają ze sobą czas. Co prawda, fanki Dracona często patrzyły na dziewczynę nienawistnym wzrokiem, lecz jej to nie przeszkadzało. Draco był dla niej jednym z lepszych przyjaciół, jakich kiedykolwiek miała. Miała na nim oparcie, i on wiedział, że zrobiłaby dla niego wszystko. Nie okłamywali się. 
-Mamy dla was coś co z pewnością was zainteresuje. – dodał. 
Brązowowłosa ustawiła wszystko, i już po chwili na ekranie pojawiły się zdjęcia Kruma i Rona.
Reakcja tłumu była oczywiście do przewidzenia. Nie było takiej osoby – oprócz samego wyświetlanego – która się nie śmiała. Jedni płakali ze śmiechu, drudzy robili zdjęcia, a jeszcze inni leżeli na ziemi. Był wielki gwar. Dziewczyna popatrzyła na Rona, który był czerwony jak jeden z kolorów szaty Gryffonów podczas meczu Quidditcha. Rudy wstał i ruszył z zaciśniętymi pięściami na Dracona, lecz Hermiona podstawiła mu nogę.
-Ty zdziro! Co ty sobie wyobrażasz, jebana szlamo?!
Tego było już za dużo. Miona uderzyła go mocno z pięści prosto w twarz.
-Jeszcze raz tak do mnie powiesz, to obiecuje że te rude kłaki ci z głowy powypadają! 
Wszyscy się zaśmiali. Dziewczyna wybiegła z Wielkiej Sali. Draco chciał pobiec za nią, lecz wyprzedził go Wybraniec. Ruszył w jej stronę i złapał ją za rękę.
-Miona, słonko.. Chodź tu. - Przytulił ją do siebie, a ona się w niego wtuliła.- Nie słuchaj go… On nie wie co mówi. Jest idiotą…
Szatynka powstrzymała cichy szloch. Co mu się stało? Był jej przyjacielem… No właśnie. Był. 
Po chwili dobiegł Draco, i wyręczył Harry’ego od przytulania jej, i sam to zrobił. Potter dyskretnie się wycofał, lecz Hermiona zaprzeczyła.
- Draco, chce chwilę pobyć z nim. Pozwolisz? 
Widocznie się zawahał, lecz uległ.
-Dobrze. Jak coś, szukaj mnie w dormitorium - powiedziawszy to, odwrócił się na pięcie i odszedł spoglądając raz po raz przez ramię.
-To idziemy się gdzieś przejść? – spytała chłopaka, a ten pokiwał głową.
-Co u ciebie? Długo nie rozmawialiśmy…
-Wiem. Bardzo cię przepraszam. Wiesz, że zawsze będziesz moim przyjacielem. Zawsze – szepnęła.
Harry uśmiechnął się delikatnie i objął przyjaciółkę. 
Ruszyli do Hogsmeade, gdzie w Trzech Miotłach wypili po kubku pysznego, kremowego piwa. Porozmawiali o starych czasach, i tak zleciało im całe popołudnie. Umówili się, iż będą spotykać się co najmniej co dwa tygodnie, aby jakoś odnowić stare kontakty.
Rozmowa ani razu nie zeszła ani na Rona, ani na Dracona, chociaż było widać, że Wybraniec był bardzo ciekawy jakie relacje są między Smokiem, a szatynką. Herm nie chciała o tym rozmawiać. Wystarczyło jej, że jej były chłopak - i do niedawna przyjaciel - zachował się wobec niej tak… okropnie. 
Idąc przez korytarz, dziewczyna była bardzo zagłębiona w swoich myślach, więc nie zauważyła dekoracji, które pojawiły się na ścianach, wisiały w powietrzu, zdobiły piękne i duże okna. Wystrój był  taki, jakby ktoś miał urodziny… Cholera jasna! Draco ma urodziny! Zestresowana kobieta szybko pobiegła w stronę lochów, gdzie mieścił się pokój wspólny Slytherinu. Postanowiła spróbować hasło, wypowiadając te same, które na drugim roku Harry i Ron powiedzieli, aby dostać się do Malfoya. Oczywiście ona nie była, bo zamieniła się w kota…
Nagle z pokoju wyszła Pansy Parkinson, która zmierzyła ją wzrokiem.
-Co ty tu robisz? I skąd znasz hasło? – Zdziwiła się. Jej twarz przypominała mopsa.
-Nie ważne. Draco ma urodziny. Musimy coś wymyśleć.
Zaraz po Pansy wyszedł Blaise.
-Ej, bo Draco ma urodziny.
-No wow! – Pansy trzepnęła go w głowę.
-Halo halo, psze pani, jak pani śmiała naruszyć moją głowę na której kiedyś będzie spoczywała korona?
-Korona? - powiedziały dziewczyny jednocześnie, po czym parsknęły śmiechem.
-Wątpią we mnie panie?
-Owszem - zaśmiała się Mionka. - Dobra myślimy.
-Idziemy oczywiście do klubu. Ze striptizem - uśmiech wyższości pojawił się na twarzy czarnoskórego.
- No chyba cię coś boli. ZE STRIPTIZEM? - zbulwersowała się mopsica.
-A mi się wydaje, że to dobry pomysł - przerwała jej Hermiona.- Draco będzie zadowolony, a my się nieźle wytańczymy. - Klasnęła w dłonie. – Lece wszystko załatwić - powiedziawszy to, pobiegła na górę i nie mogłoby być inaczej: wpadła na Dracona, który wykorzystał sytuacje i wpił się namiętnie w jej usta, całując z wielkim zaangażowaniem.
Dziewczyna nie była dłużna, wplatając mu dłoń we włosy i przyciągając bliżej siebie. Może i doszłoby do czegoś więcej, lecz nakrył ich Filtch i zmusił do pójścia do swojego dormitorium. 
-No.. To było niespodziewane - zdołała wykrztusić. – Ale mi się podobało, nawet bardzo. – Została nagrodzona szerokim uśmiechem blondyna. – Musze coś załatwić… Pozwolisz że spotkamy się później?
- No więc… Jasne – uśmiechnął się i cmoknął ją w usta, po czym poszedł do siebie.

Więc trzeba znaleźć numer do dobrego klubu… Obdzwoniła ponad dwadzieścia, i tylko w dwóch uzyskała zgodę na przygotowanie wszystkiego. Sprawdziła dokładnie oferty obydwu i zdecydowała się na pierwszy o nazwie „Miami Beach”. Zadzwoniła raz jeszcze, i umówiła się na jutro o siedemnastej. 
Pobiegła szybko do Blaise’a i Pansy. Wytłumaczyła im co i jak, po czym wróciła do siebie. Musiała znaleźć jakiś prezent dla Dracona… Może samą siebie? 
Zaśmiała się w duchu, lecz musiała przyznać, że to nawet nie był zły pomysł. Od zawsze blondyn jej się podobał, nawet jeśli nie przyznawała się do tego przed samą sobą. 
Drugą sprawą był strój, w jakim pójdzie. Co prawda miała dobrze wyposażoną szafę… Więc zabrała się za szykowanie. 
Po dwudziestu minutach zdecydowała się na odpowiedni strój, który następnie położyła w łazience, jednak tak, aby Smok go nie zauważył. Usłyszała ciche pukanie, więc pomyślała, że to Malfoy, więc szybko otworzyła. 
Po chwili była ciemność…      
_____________________________________________
Witam po 9 miesiącach przerwy. Odpoczęłam i mam plan! O tak! Rozdział jest bez bety, gdyż moja kochana beta pisze niedługo sprawdziany gimnazjalne, więc nie miała możliwości. Proszę o regułę czytasz=komentujesz.
Pozdrawiam!
---------------
EDIT!
Rozdział został sprawdzony, ponieważ znalazłam czas na sprawdzenie :3 Tak, z tej strony beta autorki tego bloga xD Dane zastrzeżone. Mój komentarz do tego rozdziału: Bardzo mi się podoba, więc.. czekam na ciąg dalszy :3
PS: Na temat sprawdzania to "ocenę" błędów podam wyłącznie autorce :3.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 23



                Gdy się obudził, ona nadal spała. Uśmiechała się przez sen. Miał nadzieje, że śni jej się coś miłego.
                To jest takie nieprawdopodobne. Osoba, która jeszcze rok temu była dla niego niezauważalna, teraz jest dla niego bardzo ważna. Przyglądnął się jej uważnie.
Twarz bardzo jej wydoroślała, z małej dziewczynki stała się piękną kobietą. Zjechał wzrokiem trochę niżej. Musiał przyznać że tą część lubił najbardziej. Jego przemyślenia przerwał stukot w szybę. Przewrócił oczami, i podszedł do okna. Odwiązał list przywiązany do nóżki sowy. Zaadresowany był do Ginny, ale zdecydował otworzyć. List był od… Draco?! Och! No tak. Nasza słodka fretka przebywa z Hermioną codziennie.  Blaise uśmiechnął się, lecz po przeczytaniu kilku linijek, uśmiech zszedł mu z twarzy. Szybko obudził rudą,
-Co? – mruknęła.
-Wstawaj. Twoja przyjaciółka jest w ciężkim stanie!
Momentalnie otworzyła oczy.
-Co to znaczy ciężki stan? Dopiero się wybudziła ze śpiączki!
- Wiem tyle co ty. – zirytował się Zabini.
Dziewczyna szybko się ubrała, wzięła za rękę Zabiniego który również był już ubrany i ruszyli biegiem do SS. Otworzyli drzwi, a  to co tam zastali kompletnie zwaliło ich z nóg. Rozchichotana Hermiona pokazywała coś rozbawionemu Draconowi. Ginny prychnęła.
-To jest ten ciężki stan?
Smok popatrzył w ich stronę, a Miona podążyła za jego wzrokiem. Następnie spojrzeli na siebie i wybuchli niepohamowanym śmiechem. Blaise popatrzył na nich chwile z pogardą, lecz po chwili również zaczął się śmiać. Jedynie Ginny była nieporuszona.
-Żebyście widzieli waszą minę- powiedział Draco w przerwach śmiechu.
-Po o nas tu ściągnęliście?
Brązowowłosa westchnęła.
-Gdybyśmy napisali abyście przyszli, bylibyście tutaj za góra dwie godziny. – Wszyscy przewrócili oczami.
-Mionka- odezwał się Draco- przyjdę za godzinę. Muszę coś załatwić…
Hermiona zrobiła smutną minę, ale pokiwała głową. Smok pocałował dziewczynę w policzek i wyszedł.


Drogi Draco!
Przykro nam to pisać, ale masz poważną wadę serca. To u nas rodzinne. Zastanawiasz się pewnie, czy masz szanse przeżyć. To pytanie musimy zostawić bez odpowiedzi, gdyż bywa to różnie. W Twoim wieku jest taka możliwość, gdy tylko podejmiesz leczenie.
Z wyrazami szacunku Markus Zipper.

Młody Malfoy nie mógł w to uwierzyć. Teraz, gdy zaczęło mu się układać? Pokręcił głową. Zaraz po tym pomyślał o Hermionie, i poczuł ukłucie w sercu… Nie. Ona nie może się o tym dowiedzieć, przynajmniej na razie…
            Ruszył  w stronę SS, gdy usłyszał coś… Otworzył schowek na miotły, a zobaczył tam… Wieprzleja z Krumem… którzy się całowali! Obrzydliwość! Skrzywił się, ale zaraz się rozpogodził. Zrobił im parę zdjęć, i zadowolony z siebie wszedł do Sali. Hermiona nie spała… ale miała zamknięte oczy. Hm… Można wykorzystać sytuację. Nachylił się nad nią i cmoknął lekko w usta. Zdziwiona dziewczyna otworzyła oczy.
-Cześć skarbie.- powiedział z chytrym uśmiechem.
-Debil.- mruknęła pod nosem zarumieniona.
-No chyba nie powiesz mi że ci się nie podobało?
Dziewczyna powiedziała coś niezrozumiałego.
-Gdzie byłeś?
-W dormitorium.
Nagle weszła Pani Pomfrey.
-Hermiono, możesz już iść, a od jutra możesz chodzić na zajęcia.
Gryfonka uśmiechnęła się szeroko. Spakowała swoje rzeczy, które Draco uparcie chciał nieść. Weszli po schodach do ich wspólnego dormitorium, powiedzieli hasło: Quid Agis. Hermiona chciała iść do swojego pokoju, lecz na drugim kroku coś, a raczej ktoś pociągnął ją do tyłu.
-Co ty robisz?!- zaprotestowała. Znajdował się zdecydowanie za blisko.
-Zajmuje się tobą- wyszeptał jej do ucha przygryzając lekko.
Dziewczyna zadrżała, ale po chwili prychnęła.
-Nic mi nie jest. Sama się sobą zajmę.
Draco pokręcił przecząco głową i zaprowadził do jego pokoju. Chcąc czy nie, powlekła nogami za nim. Wchodząc do pomieszczenia rozejrzała się. Był projektowany podobnie do jej dormitorium, lecz tu dominował kolor zielony. Najwięcej miejsca zajmował tutaj olbrzymiej wielkości barek z alkoholem. Po lewej stało duże łóżko z kapą w kolorze szarym, z godłem Slytherinu.
Jej rozmyślenia przerwał Draco.
-Mam coś, co Cie zainteresuje.
-Tak? Niby co?
Chłopak podszedł do niej wyciągając zdjęcia.
-Co ty na to, aby skompromitować rudego?
______________________
Witam po bardzo długiej przerwie. Muszę się pochwalić, że mam już wszystko zaplanowane. Postaram się dodawać rozdziały regularnie! 
Jeśli jesteście, to skomentujcie, bo będę wiedziała że mam dla kogo pisać!
Hermiona.