czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 18

- O cholera! Szybko!- wziął dziewczynę za rękę i puścili się biegiem. Zapukali cicho , i otworzyli drzwi. To co tam zobaczyli zamurowało ich.

  -Profesor Snape?!
  -Profesor McGonagall?!
  Zapytali jednocześnie zszokowali uczniowie.
  Severus upuścił Minervę, przez co spadła na podłogę.
  -Puka się! - warknął. 
  -Zapukaliśmy - odparł Draco, wyprostowując się. - Co państwo tutaj robią?
  -Nie będziemy się tutaj wyspowiadać. - Snape zmierzył wzrokiem swojego chrześniaka. Ostatnio coraz bardziej działał mu na nerwy.
  -Po prostu się potknęłam, a to, że profesor Snape jest "odpowiednio" wychowany, wie, że trzeba uratować niewiastę.
  Malfoy zdusił śmiech. Spuścił głowę i kątem oka spojrzał na towarzyszkę. Także próbowała się nie roześmiać. Draconowi najtrudniej było uwierzyć to, że mimo podeszłego wieku profesorki, nazwała się niewiastą. On często czegoś nie kapował.
  -Dobra... Nie chcę dłużej tutaj siedzieć, więc co to za szlaban? - wypaliła Hermiona.
  -Będziecie musieli...
  -Próbować się wydostać z bardzo ciasnego pomieszczenia, które jest bez okien i drzwi, a magią nie będziecie mogli sobie pomóc - przerwał profesorce opiekun Slytherinu.
  -Mieli sprzątać korytarze, Severusie! - warknęła Minerva.
  -To już wolimy sprzątać! - zawołali jednocześnie uczniowie.
  -Jutro rano, godzina dziewiąta, w tym gabinecie. Żegnam! - sarknął.
  Studenci od razu wyszli z pomieszczenia, zmierzając szybko w stronę wyjścia z lochów. Gdy znaleźli się w Sali Wejściowej, wybuchnęli śmiechem.
  -Mieliśmy sprzątać korytarze?! - zapytał blondyn między kolejnymi napadami śmiechów.
  -Już wolę być w tym pokoiku, niż to - zaśmiała się.
  Dracon na te słowa uśmiechnął się tryumfalnie. Dziewczyna od razu zrozumiała o co mu chodzi.
  -Mówiąc to, co przed chwilą powiedziałam, nie łączy się z tym, że jest mi dobrze w twoim towarzystwie, bo tak NIE JEST!
  Zaśmiał się.
  -I z czego rżysz?!
  -Bo nie umiesz kłamać. To, że ciągle tu stoisz, a zauważ, że ze mną, to wszystko mówi za siebie.
  Dała mu kuksańca w żebro, lekko zaciśniętą dłonią. Wywołało to u nich kolejny rechot.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
No coż... Jest, co jest..
Nie bij mnie Mionka za taką krótką ilość, ale nie miałam pomysłu na ten rozdział ;"C
Ej no...
Brak komentarzy = Brak kolejnych rozdziałów !

2 komentarze:

  1. Hahahah początek rozbraja :D
    Powodzenia w dalszych rozdziałach ! :D
    http://starway-darkness.blogspot.com/ <---- zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Puka się :D mam skojarzenia :D Boże ja zawsze mam skojarzenia i muszę przestac się skojarzać ze wszystkim :D Rozdział jest świetny, chociaz krótki, ale mi się podoba :) Zapraszam na mój blog untouched-undead.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń